Wypoczywam od kilku dni w górach. Nie narzekam, wręcz przeciwnie mam LUZ. Nie muszę gotować, sprzątać, robić zakupów. Mam ugotowane i podane pod nos, mogę dłużej spać, wylegiwać się przed telewizorem oglądając olimpiadę, chodzić na fitness i…jeździć na nartach!!! Tak, takie ferie to bardzo dobra rzecz. Dzieciaki tylko czasem dają popalić jakby więcej niż zwykle. Z drugiej strony to przecież one przede wszystkim mają te ferie, więc chyba im wolno… 

Mój błogi spokój i beztroskę zakłóciła wczoraj wiadomość, która mocno mną poruszyła. Dowiedziałam się, że jedna z moich znajomych jest w ciąży, ale niestety dziecko nie rozwija się prawidłowo i istnieje prawdopodobieństwo, że nie przeżyje lub urodzi się z wadami genetycznymi. Matka dziecka nie jest moją przyjaciółką, ani nawet dobrą koleżanką, nie mniej jednak informacja o przebiegu jej ciąży ogromnie mną wstrząsnęła i nie potrafię przestać myśleć o tej biednej dziewczynie. Doskonale wiem co czuje, jak cierpi i rozpacza. Dokładnie 5 lat temu przechodziłam to samo. Nigdy wcześniej ani później nie byłam tak załamana i bezradna. Hektolitry łez, strach, ból, bezradność i nieprzespane noce towarzyszyły mi przez kolejne 3 tygodnie. Najgorszemu wrogowi nie życzę takich doświadczeń. Byłam tak zdruzgotana, że zaczęłam nawet chodzić do Kościoła, modlić się codziennie, byłam u spowiedzi i obiecałam pielgrzymkę do Częstochowy byleby tylko stał się cud…. 

Moją druga ciąża rozwijała się doskonale, w 14 tygodniu zrobiłam USG, które niczego złego nie wykazało. Wszystkie parametry dziecka były w normie, dlatego nawet nie dociekałam jakie badania z krwi mam jeszcze robione. Dwa tygodnie później zadzwonił do mnie lekarz prowadzący z informacją, że mam się czym prędzej do niego zgłosić bo wyniki testu PAPPA mam poza granicami normy. Nie miałam wówczas żadnej wiedzy czym ów test jest i szczerze przyznam iż nie miałam pojęcia, że badanie takie miałam w ogóle przeprowadzane. 

W gabinecie otrzymaliśmy diagnozę… 1:25 że dziecko urodzi się z Zespołem Downa. Byłam pewna że śnię, że za chwilę się obudzę i będzie po wszystkim. Miałam wrażenie że jestem za jakąś szybą, w innym świecie, na moment straciłam zupełnie słuch, czułam że zemdleję, że umrę. Znienawidziłam noszono w sobie dziecko, nie chciałam go i za wszystko obwiniałam. Obwiniałam także siebie, żałowałam, że w ogóle zdecydowałam się na drugą ciążę. Moje życie do tej pory było spokojne i szczęśliwe, a w tamtym momencie zostało wywrócone do góry nogami. Nie wyobrażałam sobie życia z chorym dzieckiem, bałam się, że opieka nad nim pochłonie cały nasz czas, że nasze życie zostanie podporządkowane tylko jemu, a najbardziej ucierpi na tym nasz synek, który był całym naszym światem.

Po około 10 dniach miałam przeprowadzoną amniopunkcję. Sam zabieg, choć nieprzyjemny był niczym w porównaniu z tym jak cierpiała moja psychika. Na wynik badań genetycznych musieliśmy czekać 3 tygodnie! Po zabiegu, na szpitalnym korytarzu spotkałam dziewczynę przechodzącą dokładnie to samo co ja. Dowiedziałam się od niej, że skorzystała z tzw. badania RAPID FISH, które daje wyniki już po 3 dniach! Oczywiście było ono ekstra płatne i to nie mało, ale w tamtej sytuacji pieniądze zupełnie nie grały roli. Niestety, nie zgłosiłam odpowiednio wcześnie chęci przeprowadzenie tej ekspresowej analizy, a pobrany materiał genetyczny był już w drodze do laboratorium, na drugim końcu miasta. Błyskawicznie odszukałam telefon do tej placówki, wybłagałam żeby otrzymany za moment materiał również poddali badaniu RAPID FISH. Warunkowo zgodzili się, ale należało jeszcze w ciągu 2 godzin dokonać opłaty u nich w kasie. Mąż (przebywający wówczas daleko poza miastem, bez samochodu) jak tylko się o tym dowiedział rzucił wszystko i pobiegł na dworzec PKS. Wpadł pod wskazany adres dosłownie na pięć minut przed zamknięciem kasy.

Oczywiście jak to w takich przypadkach zwykle bywa, w miedzy czasie wypadł weekend więc po wynik mogliśmy się zgłosić dopiero po 5 dniach. 

Genotyp męski prawidłowy 

Płakaliśmy oboje chyba przez godzinę. Siedzieliśmy na mrozie, na jakiejś ławce i nie mogliśmy powstrzymać łez szczęścia. W 17 tygodniu ciąży dowiedzieliśmy się że będziemy mieli chłopca. Zdrowego chłopca!

Po 3 tygodniach wróciliśmy do Zakładu Genetyki po ostateczny wypis. Do ostatniej chwili czuliśmy niepokój i tak na prawdę dopiero w momencie uzyskania kompletnego wyniku odetchnęliśmy z ulgą. Na pewno jednak, znając już wstępną diagnozę, dużo spokojniej upłynął nam czas trzytygodniowego oczekiwania. 

W tym trudnym okresie najbardziej pomogła mi obecność 3 letniego synka. Konieczność zajmowania się nim powodowała że musiałam funkcjonować normalnie. Dla niego chodziłam na spacery, bawiłam się z nim i zajmowałam domem. Dzięki niemu nie załamałam się totalnie i nie pogrążyłam w całkowitej rozpaczy. Nieocenione było także wsparcie męża, który zwykle w sytuacjach kryzysowych staje na wysokości zadania, a my jako małżeństwo stajemy się jednością – potrafimy działać wspólnie i zgodnie.